Monday, February 23, 2015

O Antarktyce z Tajwanu i Japonii

W tym miesiącu "Dziecko na Warsztat dookoła świata" wybiera się na odległą i zimną Antarktykę. Mamy skoncentrować się na świecie przyrody tego mroźnego zakątka świata. 

Nasze warsztaty odbyły się w dwóch miejscach, dwóch krajach, dwóch klimatach - na ciepłym Tajwanie i w zaśnieżonej Japonii.

Pierwsza część to praca z czteroipółletnią Anią na niezbyt zimowym Tajwanie.

Okazało się, że w wielu książkach o zwierzętach, które mamy w domu, są rozdziały o Antarktyce. Tak więc po zapoznaniu się z położeniem geograficznym Antarktyki oglądnęłyśmy i poczytałyśmy trochę o pingwinach, fokach i wielorybach. Wytłumaczyłam też Ani różnicę między Arktyką i Antarktyką, gdzie są niedźwiedzie polarne, a gdzie pingwiny. Wszystko te wiadomości były dla niej nowością.

 




Po obejrzeniu tylu książeczek nadszedł czas by podziałać trochę manualnie - zabrałyśmy się za robienie dioramy w pudełku po butach. Gdzieś w Internecie widziałam kiedyś dioramy ze zwierzętami żyjącymi w różnych środowiskach i tak teraz przyszło mi do głowy by pomysł ten wykorzystać.

Potrzebne materiały:
  • pudełko po butach (najlepsze takie z uchylanym wieczkiem)
  • kredki, farby i pędzle
  • niebieski papier w dwóch odcieniach
  • nożyczki
  • styropian
  • wata
  • klej i taśma klejąca dwustronna
  • obrazki zwierząt zamieszkujących regiony Antarktyki do pokolorowania
  • czarno-biały papier origami

Wieczko pudełka to część wodna, a samo pudełko lądowa.
Część naszego pudełka wykleiłyśmy, a część pomalowałyśmy.

Pingwiny i duże i małe Ania złożyła z origami.

Następnie pokolorowała zwierzęta, które wydrukowałam.

Przykleiłyśmy kawałki styropianu i watę - czyli lód i krę i umieściłyśmy na nich zwierzęta.

I oto gotowa diorama.

W czasie gdy pracowałam z Anią nad dioramą, Jasia i Zosi nie było na Tajwanie. Przypomniałam sobie jednak, że jakiś czas temu Jaś zrobił duży projekt o zwierzętach świata. Jedna z kart projektu była poświęcona zwierzętom zamieszkująccym Antarktykę i przyległe wody.



Kolejna część warsztatu została przeprowadzona z Jasiem w śnieżnej Japonii, gdzie jak co roku spędzamy miesiąc na nartach. 

Ponieważ mieszkamy w bardzo prymitywnych warunkach i nie mam ze sobą żadnych specjalnych materiałów, to zajęcia z Jasiem musiały ograniczyć się do czytania książek i omawiania życia na Antarktyce. Jaś i Zosia codziennie, 7 dni w tygodniu, od 8:00 do 17:00 i często dodatkowo od 19:00 do 21:00 pracują, więc nie mają za bardzo czasu na dodatkowe zajęcia z mamą ...

Udało mi się jednak przeczytać z Jasiem ciekawą książkę o życiu naukowców na Antarktyce. Książka jest napisana w formie listów matki chrzestnej do chrześniaka. W listach tych wyjaśnia ona pracę i życie codzienne ludzi zamieszkujących czasowo Antarktykę.



Kolejna książka z naszej domowej biblioteki opowiada o ludziach, którzy narażając swoje życie odkrywali obszary polarne, zarówno te koło bieguna północnego jak i południowego.



Po przeczytaniu książek Jaś przygotował quiz z wiedzy o Antarktyce. Klikając na poniższy link możecie sprawdzić swoje wiadomości:


Spędzając co roku miesiąc w Japonii doświadczamy prawdziwej zimy - śniegu zawsze jest mnóstwo. W tym roku również nie narzekamy, możemy codziennie nie tylko jeździć na nartach lub snowboardzie, ale również bawić się śniegiem, budować bałwany i po prostu tarzać się w białym puchu. Może na Antarktydzie tak się nie bawią, ale ... śnieg i zimno jest i tu i tam:


No i jak tu wyjechać z parkingu?

Krajobraz za oknem


Ania brnie przez zaspy śnieżne.


Zosia w swoim żywiole.


Ta mała postać daleko, daleko to Ania.


Na Antarktyce też chyba muszą się tak zakutać.

Nasz bałwanek i Ania


Za miesiąc wybierzemy się do Australii, a teraz zapraszam na warsztaty na blogi innych mam:


Sunday, February 22, 2015

Second week on snow in Naeba

It's first time for us to ski in Naeba. We used to go to Myoko 妙高 year after year, but since Zosia started working as a ski instructor we had to change our skiing tradition. 

Anyway, things are looking pretty well here. We have a small condo which is nice, warm and clean. There is also a natural onsen few floors down. It's a 5 minutes bus ride to the slopes (it took us 40 minutes to walk there and 20 to get back, walking in ski boots with heavy skis on the shoulder is not fun). Fortunately I figured out how the free bus works and now we can save the energy for skiing instead of hiking.
Kids are quite busy here. They leave home at 8:00 and don't come back until 10 or even 11 in the evening. Zosia is teaching skiing every day and in the evenings she is training other instructors (who are much older, and are all snowboarders). Last week Jaś has spent most of the days in the rental shop repairing and waxing snowboards.

Last Monday Tim joined us, so right now the whole family is back together. With Tim to help me with Ania on the slope, we were able to venture further and exploer other side of the mountain, Kagura. On the other side the runs are much longer and there are less people. The snow conditions are great!

Here you can see our week in photos:


Click to play this Smilebox slideshow

Saturday, February 14, 2015

First week on snow

A week has already passed since I arrived in Japan with Ania. 
It was a cold and snowy week, with some sun and a lot of fresh snow. 
It was a week of great performance on skis for Ania,
and a week of hard work at the rental shop for Jaś,
and a week of teaching skiing to 3 different groups of people for Zosia.


Już od tygodnia jestem z Anią w Japonii (Zosia i Jaś oczywiście dłużej).
Miniony tydzień był zimny i śnieżny, wyszło też na chwilę słońce i napadało dużo świeżego puchu.
Dla Ani był o tydzień dużych postępów na nartach,
dla Jasia - tydzień ciężkiej pracy w wypożyczalni sprzętu,
a dla Zosi - tydzień uczenia trzech różnych grup Tajwańczyków jazdy na nartach.

Take a look at some photos from last week:

A oto zdjęcia z zeszłego tygodnia:

Click to play this Smilebox slideshow




Wednesday, February 11, 2015

On the way to the land of snow!

A few days ago Ania and I joined Zosia and Jaś in Naeba 苗場, Niigata prefecture 長野. 
How did we get there?
Kilka dni temu dołączyłam z Anią do Jasia i Zosi, którzy już od kilku tygodni są w Naeba. Poczytajcie jak tam dotarłyśmy?

On the way to the airport:
W drodze na lotnisko:


As always before the flight we visited a small airport chapel. Interesting thing is that in Taiwan there are three different prayer rooms for people of different believes:

Jak zawsze, przed wylotem wstąpiłyśmy do małej kapliczki na lotnisku. Ciekawostką jest, że na Tajwanie są trzy różne pokoiki modlitw dla wyznawców różnych religii:


We arrived quite early at the airport so I had a bit of time to buy something for the kids. Both, Zosia and Jas, like tic-tac and these tiny tic-tac boxes are just the right size to fit in a pocket and take while skiing. The Markers and lollypops were for Ania to use during the flight.

Na lotnisko dotarłyśmy dość wcześnie, więc miałam trochę czasu na kupnienie drobiazgów dla dzieci. Zosia and Jaś bardzo lubią tic-taki a te maciupcie pudełeczka nadają się w sam raz włożenia do kieszeni, gdy idzie się na narty. Pisaki i lizaki są oczywiście dla Ani by miała czym się zająć w czasie lotu.


We got to Tokyo Narita on Vanilla Air which is a budget airlines, with surprisingly comfortable seats and very nice service (although one needs to pay for food and drinks aboard). 

Do Tokyo lecieliśmy budżetowymi liniami Vanilla Air, które mają zadziwiająco wygodne fotele i miłą obsługę (chociaż za jedzenie i picie należy zapłacić).


We had a comfortable flight as the only free seat was right next to us, so Ania could stretch and nap for a bit. 

Lot miałyśmy bardzo wygodny, jedyne wolne miejsce było tuż obok nas, więc Ania mogła się wyciągnąć i zdrzemnąć.


We got through the airport at Narita very fast and soon were out to meet Zosia, Jas and Perry who drove to pick us up.

Na lotnisku wszystko poszło bardzo sprawnie i wyszłyśmy szybciutkoby przywitać się z oczekującymi na nas Zosią, Jasiem i Perrym.


It took them a bit longer than planned to get to Narita as they ... got a flat tire in the car and had to change it.

Jechali trochę dłużej niż przewidywali, gdyż po drodze ... złapali gumę i musieli zmienić koło.



We got to covered in snow Naeba late in the evening and after unpacking and some (read: a lot) tidying up at 1:00am we were ready for bed.

Wieczorem dotarliśmy do zaśnieżonej Naeba i po rozpakowaniu i lekkim (czytaj: poważnym) ogarnięciu pokoju o 1:00 byliśmy gotowi do spania.

Monday, February 2, 2015

Maria Montessori quote

Starting today I will be posting some of my favourite quotes from Maria Montessori. 
While studying for my Montessori teaching certificate, I read all the works by this Italian educator and jotted down many quotes from her books. Now is the time to share them with you.


Sunday, February 1, 2015

Dzieci same w Japonii (Naeba)

Dzieci, Zosia i Jaś, od prawie dwóch tygodni są w Japonii na nartach.
Ciężko pracują, Zosia uczy jazdy na nartach (i czasami snowboardzie), Jaś jej pomaga i dodatkowo pracuje w wypożyczalni sprzętu. Takie dzieci mają ferie! Nie mają łatwo, muszą na siebie zarobić.

Zosia na 4 dni musiała jechać do innego "ski resort" by tam uczyć grupkę dzieci, które jeździły z nią już w zeszłym roku. Oba ski resorts są oddalone od siebie o około 3-4 godziny jazdy samochodem. Na szczęście chłopak Zosi zawiózł i przywiózł ją.

Pogodę mają zmienną - były już dni słoneczne i śnieżne, a nawet deszczowe, było też bardzo mroźno (-12C) i całkiem ciepło (+3C). Śniegu jest jednak w bród.

Dzisiaj przeprowadzili się z pensjonatu do samodzielnego mieszkania. Wynajmujemy je, bo wkrótce Ania i ja dołączymy do nich i tak będzie trochę taniej.

Oto kilka zdjęć z Japonii:



Uczniowie Zosi




Zosi polskie narty kupione w Tokio!